Ciągle biłam się z myślami czy dobrze zrobiłam umawiając się z nim. Nawet nie wiem jak on ma na imię. W sumie to nawet nie wiem po co się z nim umówiłam. Nie mam ochoty na żadne spotkania.
- Cześć! - usłyszałam po drugiej stronie telefonu.
- Monia cześć. Co tam ?
- Spoko. Jak tam przygotowania na randkę z nieznajomym ?
- Eh....
- Nadi co się dzieje?
- Bo ja nie chcę iść. Nie wiem nawet w sumie po co się zgodziłam. Nawet nie wiem po co się zgodziłam. Monia on jest piłkarzem. - westchnęłam do telefonu
- Łohoho to dziołcha żeś trafiła. Ładnie się proszę ubrać. Jaka tam jest pogoda ?
- Żartujesz sobie? Po co ? Ja nie chcę pakować się w żadne związki.
- Nadzia - i już wiem, że zacznie się jej wywód, iż nie mogę być cały czas sama.- zamierzasz całe życie być dziewicą? Masz 18 lat nie ma co zwlekać.
- Przypominam Ci, nie mam jakbym miała to by mnie tu nie było abym siedziała teraz z tobą w Polsce.
- No dobra za pół roku będziesz mieć więc prawie masz.
- Oh to dużo czasu. Dobra kończę muszę się szykować.
- Zrób się na bóstwo i wyślij fotkę!! Pa!
- Pa!
Postawiłam na sukienkę z odkrytymi ramionami. Zrobię jeszcze szybkie zdjęcie.

"Postanowiłam ubrać tą sukienkę." - i kliknęłam wyślij
"Nieeeeeeeeee!! Załóż coś innego" - otrzymałam od razu wiadomość

"A to ? "
"Bleeee!!"
" To nie wiem już co mam już pomysłu co mam na siebie założyć"
"Patrz"

"To masz założyć"
"Jezus Maria skąd to masz ?!"
"Nie ważne. Ubierz to. Tamto są zbyt oficjalne, a to jest idealne. W końcu to tylko spotkanie w ramach podziękowań."
" Masz rację."
"A i jeszcze jedno uśmiechnij się tak jak zawsze. Pa kocham cię!!''
Jak mam się uśmiechać tak jak wcześniej. Jakoś nie potrafię. W sumie Moni ma rację. Powinnam w końcu wziąć się za siebie. Ubrałam to co wybrała Monika zrobiłam włosy w artystyczny nieład i zeszłam na dół. Była już 15:30 więc nie miałam za dużo czasu na pogaduszki z rodzicami. Użyłam swoich ulubionych perfum i kiedy już ubierałam buty zaatakowała mnie mama milionami pytań.
- Gdzie idziesz?
- Przejść się...- odburkłam.
- Gdzie?
- Nie wiem tam gdzie mnie nogi poniosą. Muszę już iść. Pa. - nie czekając na kolejne pytania wyszłam z domu nie dając jej dokończyć. Puściłam "Blinding Lights" The Weekend, założyłam słuchawki i poszłam w stronę parku. Denerwowałam się strasznie. Nie wiedziałam o nim nic. Nawet nie wiem jak ma na imię.
-Cześć- aż podskoczyłam -przepraszam nie wiedziałem, że masz założone słuchawki.
- Jezu wystraszyłeś mnie.
- Wiem przepraszam. Ale może zacznijmy od porządku. Jestem Marco.
-A ja Nadia.
- Miło mi Cię poznać. Chodź mam nadzieję, że to co przygotowałem.
- A co?
- Niespodzianka! - powiedział przejęty jak nastolatek.
- Okej - powiedziałam. Zaczęłam czuć, że ten wypad to był dobrym pomysłem.
- Nad czym tak myślisz?
- Nad tym że ten wypad to był jednak dobry pomysł.
- Tak myślałam. A tak w ogóle ślicznie wyglądasz.
- Oh.. Dziękuję - odparłam zaskoczona tym wyznaniem.
- Ależ proszę. A teraz chodź bo się spóźnimy.
- Nie potrafię tak szybko chodzić jak ty! - po chwili zatrzymał się, schylił się i przerzucił mnie przez ramię. - A Marco co ty robisz?! Puść mnie!
- Nadia nie mamy czasu za bardzo - powiedział ciesząc się jak głupi. A ja w końcu pierwszy raz od tamtych wydarzeń zaczęłam się uśmiechać pełną piersią.
-Marco.?
- Tak?
- Coś mi się wydaje że nie jestem odpowiednio ubrana.
- Tym się nie martw i jesteś odpowiednio ubrana. - powiedział po czym pędziliśmy przed siebie. W sumie nie wiedziałam gdzie zmierzaliśmy, ale byłam coraz bardziej podekscytowana tym. Z tej perspektywy ciężko mi było się ruszyć czy wygodniej się ułożyć. Nagle poczułam, że Marco zaczął mnie opuszczać na ziemię.
- O jak fajnie czuć grunt pod nogami....- spojrzałam mu prosto w oczy, a potem się odwróciłam w stronę, którą mi wskazał.....
- Przypominam Ci, nie mam jakbym miała to by mnie tu nie było abym siedziała teraz z tobą w Polsce.
- No dobra za pół roku będziesz mieć więc prawie masz.
- Oh to dużo czasu. Dobra kończę muszę się szykować.
- Zrób się na bóstwo i wyślij fotkę!! Pa!
- Pa!
Postawiłam na sukienkę z odkrytymi ramionami. Zrobię jeszcze szybkie zdjęcie.

"Postanowiłam ubrać tą sukienkę." - i kliknęłam wyślij
"Nieeeeeeeeee!! Załóż coś innego" - otrzymałam od razu wiadomość

"A to ? "
"Bleeee!!"
" To nie wiem już co mam już pomysłu co mam na siebie założyć"
"Patrz"
"To masz założyć"
"Jezus Maria skąd to masz ?!"
"Nie ważne. Ubierz to. Tamto są zbyt oficjalne, a to jest idealne. W końcu to tylko spotkanie w ramach podziękowań."
" Masz rację."
"A i jeszcze jedno uśmiechnij się tak jak zawsze. Pa kocham cię!!''
Jak mam się uśmiechać tak jak wcześniej. Jakoś nie potrafię. W sumie Moni ma rację. Powinnam w końcu wziąć się za siebie. Ubrałam to co wybrała Monika zrobiłam włosy w artystyczny nieład i zeszłam na dół. Była już 15:30 więc nie miałam za dużo czasu na pogaduszki z rodzicami. Użyłam swoich ulubionych perfum i kiedy już ubierałam buty zaatakowała mnie mama milionami pytań.
- Gdzie idziesz?
- Przejść się...- odburkłam.
- Gdzie?
- Nie wiem tam gdzie mnie nogi poniosą. Muszę już iść. Pa. - nie czekając na kolejne pytania wyszłam z domu nie dając jej dokończyć. Puściłam "Blinding Lights" The Weekend, założyłam słuchawki i poszłam w stronę parku. Denerwowałam się strasznie. Nie wiedziałam o nim nic. Nawet nie wiem jak ma na imię.
-Cześć- aż podskoczyłam -przepraszam nie wiedziałem, że masz założone słuchawki.
- Jezu wystraszyłeś mnie.
- Wiem przepraszam. Ale może zacznijmy od porządku. Jestem Marco.
-A ja Nadia.
- Miło mi Cię poznać. Chodź mam nadzieję, że to co przygotowałem.
- A co?
- Niespodzianka! - powiedział przejęty jak nastolatek.
- Okej - powiedziałam. Zaczęłam czuć, że ten wypad to był dobrym pomysłem.
- Nad czym tak myślisz?
- Nad tym że ten wypad to był jednak dobry pomysł.
- Tak myślałam. A tak w ogóle ślicznie wyglądasz.
- Oh.. Dziękuję - odparłam zaskoczona tym wyznaniem.
- Ależ proszę. A teraz chodź bo się spóźnimy.
- Nie potrafię tak szybko chodzić jak ty! - po chwili zatrzymał się, schylił się i przerzucił mnie przez ramię. - A Marco co ty robisz?! Puść mnie!
- Nadia nie mamy czasu za bardzo - powiedział ciesząc się jak głupi. A ja w końcu pierwszy raz od tamtych wydarzeń zaczęłam się uśmiechać pełną piersią.
-Marco.?
- Tak?
- Coś mi się wydaje że nie jestem odpowiednio ubrana.
- Tym się nie martw i jesteś odpowiednio ubrana. - powiedział po czym pędziliśmy przed siebie. W sumie nie wiedziałam gdzie zmierzaliśmy, ale byłam coraz bardziej podekscytowana tym. Z tej perspektywy ciężko mi było się ruszyć czy wygodniej się ułożyć. Nagle poczułam, że Marco zaczął mnie opuszczać na ziemię.
- O jak fajnie czuć grunt pod nogami....- spojrzałam mu prosto w oczy, a potem się odwróciłam w stronę, którą mi wskazał.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz