Tydzień później....
W ostatnim czasie dużo się działo. Zdążyliśmy się przeprowadzić do Niemiec, a dokładnie do Dortmundu. Rodzice wynajęli mieszkanie po jakimś piłkarzu. Nie interesowało mnie to, kto tu wcześniej mieszkał. Chciałam się zaszyć w pokoju i nie wychodzić z niego. Wybrałam pokój na końcu korytarza, aby mieć jak najdalej od brata. Nie mogę patrzeć na niego. Bardzo mnie męczy ta cała sytuacja. Nikt się do siebie nie odzywa. Każdy w ciszy wnosi swoje pudła. Kiedy wniosłam do pokoju ostatnie pudło zamknęłam za sobą drzwi i od razu zadzwoniłam do mojej przyjaciółki.
-Cześć.
- Cześć, jak się masz ?
- Źle. Tu jest tak obco.
- Kochana nie martw się będzie dobrze.
- Nie, nie będzie dobrze. Nikt do siebie się nie odzywa. Każdy milczy, tak jakby nic się nie stało. Ja chcę wrócić do Polski, do domu, do was.
- Nadia postaraj się zrozumieć, że każdy to jakoś przeżywa. Nie martw się przecież twój ojciec sam powiedział, że wrócicie jak tylko się sprawa wyciszy.
- No tak, ale on wynajął ten dom na 3 lata więc wątpię w to, że tak szybko wrócimy.
- Serio? Nie wiedziałam. A w ogóle jak dom?
- Duży i to bardzo. Salon jest ogromny, przejrzysty, ma duże okna z widokiem na podwórze, kuchnia jest nawet dość duża i bardzo nowoczesna, zaraz jest jadalnia średniej wielkości, duży przedpokój gdzie jest duża szafa na kurtki, buty itp. A na górze są duże pokoje chyba z 5 ja mam na końcu pokój jak najdalej od nich. A cały dom jest zrobiony na styl skandynawski.
- Super! To chyba taki jak chciałaś mieć dom.
- Kiedyś tak, ale to jak założę swoją rodzinę, a nie.
- Nadia trochę się zaczynasz użalać.
- Ciekawe co by było jakbyś ty się musiała wyprowadzić, bo ktoś tak narozrabiał, że musielibyście uciekać.
- No dobra przepraszam.
- Dobra muszę kończyć ktoś puka. Pa
- Pa i trzymaj się tam i dzwoń do mnie jak najczęściej.
- Jasne. Pa.
Do pokoju wszedł mój ojciec.
- Kochanie z kim rozmawiałaś ?
- Z moją przyjaciółką. A co ?
- Nic kochanie, chodź na kolacje od paru dni nic nie jadłaś, a musisz coś zjeść.
- Nie dziękuje, nie jestem głodna.
- Nadia chudniesz w oczach proszę, cię nie bądź uparta tylko zejdź na dół zjeść.
- Tato... Proszę cię.
- Córeczko... Chodź usiądź z nami, może skusisz się na coś. Przecież trzeba coś jeść..
- Tatoooo... wirujesz.....
- Nadia!!!!!
Ojciec Nadii
Złapałem ją w ostatnim momencie i położyłem ją na łóżku i uniosłem jej nogi do góry żeby moja córeczka odzyskała przytomność. Ja wiem, że to co się dzieję wszystkich nas przerasta, ale najbardziej cierpi na tym ona, moja córeczka.
- Córeczko proszę cię ocknij się... - Stałem tam i czekałem jak się ocknie. Podszedłem do niej by móc sprawdzić czy oddycha.
- Tatooo... -powiedziała słabym głosem.
- Boże córeczkoo...
- Co się stało ?
- Zasłabłaś. Musisz jeść inaczej będzie się tak działo. Leż proszę cię, ja ci przyniosę coś do picia i jedzenia.
Było blisko od tego, żebym stracił moją córkę. Którą kocham i która jest moim oczkiem w głowie. Nie chcę nawet myśleć, że może odejść od nas. To był błąd ze pozwoliłem na to, aby opuścić kraj. Ale dla ich dobra musieliśmy to zrobić. Niedługo to zrozumie i będzie dobrze.
- Co tak długo ? Księżniczka nie zejdzie ?! - warknęła moja żona.
- Jeżeli cię to interesuje twoja córka zasłabła. - wziąłem talerz nałożyłem lazanię, którą zrobiła moja żona, szklankę z wodą i poszedłem do pokoju mojej córki. Wszedłem do pokoju, a na dużym łóżku leżała ona skulona i szlochała cicho do poduszki..
- Kochanie.. Siadaj musisz coś w końcu zjeść, ale na początku napij się coś.
- Dziękuje tatusiu.. Kocham cię - i wzięła ode mnie szklankę wody i upiła spory łyk. Po czym wręczyłem jej talerz z posiłkiem i zjadła cały z apetytem. Bardzo mnie to ucieszyło, że moja córeczka w końcu coś zjadła.
- Boże Nadia wszystko w porządku?! - Do pokoju wparowała moja żona przestraszona.
- Tak mamo wszystko już dobrze.
- Kochanie tak bardzo cię przepraszam. - Zaskoczyła mnie moja żona tym, że przeprosiła Nadię. Nadia chyba też bo patrzy się na nią jakby Anioła zobaczyła.
- Mamo... - i obie rzuciły się w ramiona. Mam nadzieję, że już wszystko się ułoży...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz