wtorek, 5 maja 2020

Rozdział 3. Ciężkie powroty


Dwa tygodnie później...

Od tego spotkania minęły dwa tygodnie. Marco przygotował niezapomniane popołudnie. Przez ten czas nie myślałam o niczym innym tylko o tym, co, może nas spotkać. Płynęliśmy pięknym jachtem oraz zabrał mnie do oceanarium. Od tamtej pory widzimy się w każdej wolnej chwili.

„Wskakuj w wygodne ciuchy, zabieram cię na wycieczkę! : *” – odczytałam wiadomość.
„Przepraszam cię, ale ja dziś nie dam rady. Jadę na parę dni do Polski spotkać się z moimi przyjaciółkami :*”
„Maleńka, nie ma najmniejszego problemu, jedź i baw się dobrze tylko, pisz tak często jak, będziesz mogła :*”
Zrobiło mi się przykro, że nie zobaczę się z nim, ale stęskniłam się za dziewczynami.
„Już nie mogę się doczekać, kiedy cię zobaczę! :*”
„Ja też, bardzo za tobą tęsknię.! Tyle się wydarzyło, że nie wiem, czy starczy nam nocy, żeby Ci opowiedzieć!”
„Och już siedzę jak na szpilkach”. Odłożyłam telefon i poszłam dokończyć się, pakować.
- Córcia jedziemy!
- Już idę! – zamknęłam torbę i ja wzięłam oraz telefon i zeszłam na dół. Pożegnałam się chłodno z mama po czym, wyszłam z domu. Tato wziął ode mnie walizkę, włożył do bagażnika i wsiedliśmy do auta, które zawiozło nas prosto na lotnisko.
- Nie musiałaś być niemiła dla matki, minęło już prawie pół roku. – odezwał się męski głos po dłuższej ciszy.

- Nie widzisz jak ona się, zachowuje czy nie chcesz widzieć?
- Wszyscy to przechodzimy.
- Tato proszę cię. Wszyscy? Ona nie widziała w tym problemu. Bo to jej synuś ukochany to, nic nie można powiedzieć innego.
- Kochanie nie przesadzaj.
- Dobrze skończmy  rozmowę. - odwróciłam głowę w stronę okna i założyłam słuchawki, rozmyślając o tym wszystkim.
Ten wyjazd to będzie dość nudny bez ciebie:bardzo bym chciał, abyś tu był:*”. Wysłałam wiadomość do Marco, schowałam telefon do torebki i zamknęłam oczy.

*Dwie godziny później. 
Wylądowaliśmy już pół godziny temu i teraz jesteśmy w drodze do naszego domu. Denerwuję się bardzo, co chwilę sprawdzam telefon. Nie potrafię myśleć o czymś innym niż o tym, że zaraz podjedziemy pod dom.
- Córciu nie denerwuj się, wszystko będzie dobrze.
- Nic już nie będzie tak dobrze, jak kiedyś.
- Posłuchaj, nie możemy się poddawać. Raz się poddaliśmy i musieliśmy stąd uciekać. Kochanie mi też nie jest łatwo. Dlatego muszę się trzymać, żebym nie poddał się kolejny raz.
- Dziękuje. Dziękuje, że mi to mówisz. To, co teraz mi powiedziałeś, jest dla mnie bardzo ważne.
Reszta drogi minęła w ciszy. Kiedy podjechaliśmy do domu, robiło się szaro na dworze. Tata zajrzał do skrzynki pocztowej. Wziął plik listów i weszliśmy razem do domu. 
Domu, który tak naprawdę znałam od dzieciństwa, ale dziś wydał mi się bardzo obcy. 
Rozglądałam się po nim bardzo powoli, jakbym go dopiero pierwszy raz ujrzała na oczy. Przechodziłam obok pokoi i ujrzałam ten należący do mojego brat. Weszłam tam i zaczęłam się po nim rozglądać. Niby nic nadzwyczajnego, zwykły pokój, ale coś przykuło moją uwagę. To było zdjęcie, które przedstawia mojego brata i jego ex dziewczynę. Byli razem prawie 10 lat. A ona w wieku 29 lat stwierdziła że to nie jest jednak to i odeszła od niego tak po prostu. Chłopak się załamał całkowicie i to spowodowało, że zaczęły się te problemy. Domyślam się, iż przed wyjazdem "rzucił okiem" na nich razem i zamknął za sobą pewien etap. Z jednej strony cieszę się z tego, a z drugiej mam mu za złe to co się wydarzyło. Wyszłam z pokoju zamykając drzwi za sobą. Kiedy miałam już iść do kuchni by rozpakować zakupy, które zrobiliśmy przed wylotem nie mogłam uwierzyć w to co tam zobaczyłam i co usłyszałam.
- Powiedziałem Ci kiedyś już, że ten dom należy mi się jak psu buda! - krzyczał jakiś mężczyzna, a mój ojciec siedział w bezruchu mając przystawiona strzelbę przy głowie.
- Nie przepisze Ci go! Ten dom postawiłem ja! NIE TY! - podkreślił ojciec. Po cichu próbowałam ukryć się tak żeby mnie nie zobaczyli. Ale na złość zadzwonił mój telefon. Mężczyźni od razu skierowali swoje spojrzenia w moja stronę i już wiedziałam że mam przerąbane. Zdążyłam tylko sprawdzić kto dzwoni. Był to Marco. Wybrał sobie bardzo nieciekawy moment, żeby do mnie zadzwonić.
- Cholera- zaklęłam w myślach.
- O proszę kogo my tu mamy. Pewnie słynną córeczkę. Chodź tutaj moja droga i przekonaj swojego tatusia żeby ten dom przepisał na mnie. - powiedział mężczyzna, którego pierwszy raz widzę.
- Nic mu takiego nie powiem! Proszę zostawić mojego tatę w spokoju!
- Ojej bo się przestraszę twojego tonu mała dziewczynko. Chodź do mnie i do tatusia. Ostatni raz proszę cię grzecznie zaraz taki już nie będę!
- Już się boję. - i wzięłam nogi za pas i zaczęłam uciekać. Na szczęście nikogo przed domem nie było więc ile miałam sił w nogach zaczęłam biec w stronę domu mojej przyjaciółki. Kiedy już dobiegłam do jej domu wpadłam do nich nie zwracając na nic.
- On tam jest!
- Jezu Nadia co się dzieje? - odezwała się mama Moniki.
- Ktoś grozi bronią mojemu ojcu! W naszym domu w jadalni! - krzyczałam krztusząc się.
- Dzwonię po policję!
-Nie trzeba! - wpadł do domu obcy mężczyzna, który groził mojemu ojcu. - Nich się Pani nie boi ja po tą dziewczynkę - wskazał bronią na mnie. Jasna cholera jak mnie dopadł. Nie wiedziałam co mam zrobić. Czy iść z nim czy próbować uciekać.
- Monika dzwoń po policję! - krzyczała kobieta. A ta próbowała grać na czas. - nie wystarczy Panu to że "zajął się" ojcem dziewczyny?
- Odpuść kobieto i oddaj dziewczynę!- warczy obcy.
- Nie! I proszę opuścić mój dom! - krzyknął inny mężczyzna, który w ręce trzymał broń. Był to ojciec Moniki.
- Kiedyś i tak będziesz suko musiała wrócić do domu.... - ostrzegł mnie bandyta i wyszedł z domu. Upadłam na kolana i zaczęłam płakać.

Ciąg dalszy nastąpi....

wtorek, 17 marca 2020

Spotkanie

   Ciągle biłam się z myślami czy dobrze zrobiłam umawiając się z nim. Nawet nie wiem jak on ma na imię. W sumie to nawet nie wiem po co się z nim umówiłam. Nie mam ochoty na żadne spotkania. 
- Cześć! - usłyszałam po drugiej stronie telefonu.  
- Monia cześć. Co tam ? 
-  Spoko. Jak tam przygotowania na randkę z nieznajomym ? 
- Eh....
- Nadi co się dzieje? 
- Bo ja nie chcę iść. Nie wiem nawet w sumie po co się zgodziłam. Nawet nie wiem po co się zgodziłam. Monia on jest piłkarzem. - westchnęłam do telefonu 
- Łohoho to dziołcha żeś trafiła. Ładnie się proszę ubrać. Jaka tam jest pogoda ? 
- Żartujesz sobie? Po co ? Ja nie chcę pakować się w żadne związki. 
- Nadzia - i już wiem, że zacznie się jej wywód, iż nie mogę być cały czas sama.- zamierzasz całe życie być dziewicą?  Masz 18 lat nie ma co zwlekać.
- Przypominam Ci, nie mam jakbym miała to by mnie tu nie było abym siedziała teraz z tobą w Polsce.
- No dobra za pół roku będziesz mieć więc prawie masz.
- Oh to dużo czasu.  Dobra kończę muszę się szykować.
- Zrób się na bóstwo i wyślij fotkę!! Pa!
- Pa!
Postawiłam na sukienkę z odkrytymi ramionami.  Zrobię jeszcze szybkie zdjęcie.
Znalezione obrazy dla zapytania: ciuchy na pierwszą randkę
"Postanowiłam ubrać tą sukienkę." - i kliknęłam wyślij
"Nieeeeeeeeee!! Załóż coś innego" - otrzymałam od razu wiadomość
Znalezione obrazy dla zapytania: outfit na 18 stkę
"A to ? "
"Bleeee!!"
" To nie wiem już co mam już pomysłu co mam na siebie założyć"
"Patrz"
Znalezione obrazy dla zapytania: ciuchy damskie
"To masz założyć"
"Jezus Maria skąd to masz ?!"
"Nie ważne. Ubierz to. Tamto są zbyt oficjalne, a to jest idealne. W końcu to tylko spotkanie w ramach podziękowań."
" Masz rację."
"A i jeszcze jedno uśmiechnij się tak jak zawsze. Pa kocham cię!!''
Jak mam się uśmiechać tak jak wcześniej. Jakoś nie potrafię. W sumie Moni ma rację. Powinnam w końcu wziąć się za siebie. Ubrałam to co wybrała Monika zrobiłam włosy w artystyczny nieład i zeszłam na dół. Była już 15:30 więc nie miałam za dużo czasu na pogaduszki z rodzicami. Użyłam swoich ulubionych perfum i kiedy już ubierałam buty zaatakowała mnie mama milionami pytań.
- Gdzie idziesz?
 - Przejść się...- odburkłam.
- Gdzie?
- Nie wiem tam gdzie mnie nogi poniosą. Muszę już iść.  Pa.  - nie czekając na kolejne pytania wyszłam z domu nie dając jej dokończyć. Puściłam "Blinding Lights" The Weekend, założyłam słuchawki i poszłam w stronę parku. Denerwowałam się strasznie. Nie wiedziałam o nim nic. Nawet nie wiem jak ma na imię.
-Cześć- aż podskoczyłam -przepraszam nie wiedziałem, że masz założone słuchawki.
- Jezu wystraszyłeś mnie.
 - Wiem przepraszam.  Ale może zacznijmy od porządku. Jestem Marco.
-A ja Nadia.
- Miło mi Cię poznać. Chodź mam nadzieję, że to co przygotowałem.
- A co?
- Niespodzianka! - powiedział przejęty jak nastolatek.
- Okej - powiedziałam. Zaczęłam czuć, że ten wypad to był dobrym pomysłem.
- Nad czym tak myślisz?
- Nad tym że ten wypad to był jednak dobry pomysł.
- Tak myślałam. A tak w ogóle ślicznie wyglądasz.
- Oh.. Dziękuję - odparłam zaskoczona tym wyznaniem.
- Ależ proszę. A teraz chodź bo się spóźnimy.
- Nie potrafię tak szybko chodzić jak ty! - po chwili zatrzymał się, schylił się i przerzucił mnie przez ramię. - A Marco co ty robisz?! Puść mnie!
- Nadia nie mamy czasu za bardzo - powiedział ciesząc się jak głupi. A ja w końcu pierwszy raz od tamtych wydarzeń zaczęłam się uśmiechać pełną piersią.
-Marco.?
- Tak?
- Coś mi się wydaje że nie jestem odpowiednio ubrana.
- Tym się nie martw i jesteś odpowiednio ubrana. - powiedział po czym pędziliśmy przed siebie. W sumie nie wiedziałam gdzie zmierzaliśmy, ale byłam coraz bardziej podekscytowana tym. Z tej perspektywy ciężko mi było się ruszyć czy wygodniej się ułożyć. Nagle poczułam, że Marco zaczął mnie opuszczać na ziemię.
- O jak fajnie czuć grunt pod nogami....- spojrzałam mu prosto w oczy, a potem się odwróciłam w stronę, którą mi wskazał..... 

niedziela, 3 lutego 2019

Co dalej ?

    Miesiąc później... 

  Między rodzicami, a mną w końcu się uspokoiło rodzice częściej się uśmiechają oraz mówią więcej sobie czułe słówka. Mój brat w końcu zrozumiał co zrobił i przeprosił mnie i rodziców za swoje zachowanie. Wiedział, że zrobił mi wielką przykrość tym i prosił żebym mu wybaczyła czy jestem w stanie ? Nie wiem. Ale żyjemy  na razie w zgodzie i na razie nie wchodzimy sobie w paradę. A co ze mną ? Udaję, że zaakceptowałam to, że musieliśmy się przeprowadzić do tak odległego miasta i tak daleko od domu. W ciągu tego miesiącu udało raz mi się wrócić do Polski do moich dziewczyn. Byłam szczęśliwa w tamtym momencie. Ale jednak  w miasteczku dalej mówiono o tym co się wydarzyło, więc nie mogliśmy wrócić do domu. Jestem z tego powodu mega załamana, ale nie jestem w stanie  nic zrobić. Może rzeczywiście ludzie przestaną gadać, ale niestety w to wątpię bo jak mnie ktoś tylko zobaczył to były głupie komentarze, więc pewnie w Niemczech zostaniemy już na stałe.  Smutno jest mi z tego powodu, ale czasem tak ma być. Nie poszłam jeszcze do szkoły. Pójdę dopiero z nowym rokiem szkolnym, więc pewnie dopiero od września... Nie wiem, dyrekcja nie jest przyjazna co do nowych uczniów, a mi jest to na rękę. Całymi dniami, albo czytałam książki, albo spacerowałam  po mieście i spędzałam dużo czasu w parku. Często w nim widziałam przystojnego mężczyznę, który przychodził wraz z dziewczyną. Ona nie była miła dla niego.. Ciągle wytykała mu błędy. Czasem było mi go szkoda, ale trochę jest sobie sam winny, że znalazł taką dziewczynę.

- Jesteś do niczego!!! Nigdy nie masz dla mnie czasu!
- Kate uspokój się ! Zawsze mam dla ciebie czas. Jak wrócę z treningów  jestem cały twój i robimy wszystko na co masz  ochotę!
- Bo inaczej byś grał w tą swoją fifę !
- Nie gram już od miesięcy. I szczerzę mówiąc - chłopak nie zdążył już nic odpowiedzieć bo ta rzuciła się na niego z pięściami. Od razu zareagowałam
- Kobieto ogarnij się !!! Chłopak się stara spędza czas z tobą a ty mu wyrzuty robisz. Powinnaś być mega wdzięczna za to. I mam nadzieje, że te twoje problemy są tylko takie. A ty - zwróciłam się do niego - ją zostaw nie zasługuje na ciebie. Bo widać, że jesteś fajny i wartościowym facetem. Na razie -odeszłam od nich i szłam prosto przed siebie czułam jak do oczu zbierają mi się łzy. Usłyszałam tylko jak chłopak ją rzeczywiście zostawił. Co dalej? Nie wiem, nie interesuje mnie to za bardzo.
- Hej poczekaj ! - usłyszałam za sobą głos, ale nie zatrzymywałam się. Nie chciałam, żeby oglądał mnie w tym stanie - Hej! Ale szybko chodzisz. Wszystko ok ? - zapytał się kiedy chwycił mnie za ramię i spojrzał mi w oczy.
- Nie muszę ci się spowiadać. Co chcesz ?
- Yyyy.... W sumie to chciałem Ci podziękować. Dzięki Tobie zrobiłem to chciałem zrobić od dawna. Łudziłem się, że się zmieni, no ale niestety do tego nie doszło i nie dojdzie. Nawet spodziewam się, że mnie zdradza, ale nie złapałem jej na gorącym uczynku to nie mogę tego stwierdzić. Cholera rozgadałem się. Dziękuje raz jeszcze.
- Nie ma problemu, laska ma ze sobą problem.
- Chyba tak. Czy w ramach podziękowania poszłabyś ze mną na kawę? Taką koleżeńską.
- Chętnie, ale nie dziś. Nie jestem w nastroju.
- Jasne to co jutro ? O 16 tutaj ?
- Okej. Może być.
- To do jutra. Pa - pocałował mnie w policzek i uciekł.  Byłam tak zaskoczona, że stałam z 10 minut i nie mogłam się ruszyć.
"Yyyy w sumie nie wiem co mam CI napisać, ale umówiłam się jutro z jakimś chłopakiem na kawę. Nawet nie wiem jak on ma na imię. Zabawne co ? "  - wysłałam taką wiadomość do Moniki. Po chwili już czułam wibracje mojego telefonu.
- Cześć - odezwałam się niepewnym głosem.
- Tylko tyle ? Tylko cześć ? Co sobie myślisz piszesz do mnie taką wiadomość i tylko cześć? Co to za koleś?
- Nie wiem. 
- Umawiasz się z kim kogo nie znasz?
- Zaprosił mnie na koleżeńską kawę w ramach podziękowania.
- Boże Nadia coś ty zrobiła ?
- Nic tylko  laska chciał go uderzyć to ją powstrzymałam. Ona jest jakaś chora.
- Nadia... Nie pakuj się w to.
- W co ?
- W związek z chorą byłą.
- Ja się w nic nie pakuje po prostu idę z nim na kawę. Mam dość siedzenia i słuchania matki. Ja wiem, że już nigdy nie będzie tak samo.
- Dlaczego ?
- Dlatego, że jak rozmawiam z nimi to ona zmienia temat jak ja zacznę coś mówić. Tata tego nie widzi, z resztą mam dość kłótni w domu i nie chcę się już odzywać. Piotrek też się nie odzywa, ale dla mnie to spoko. Za dwa tygodnie jeżeli to nie problem chciałabym do was przyjechać. Tato się zgodził. - Wiedziałam, że wtedy będą moje urodziny i nie chcę ich spędzić tu w Niemczech, tylko z moimi przyjaciółkami.
- Nadia... Słuchaj mamy 3 dniową wycieczkę szkolną wtedy i nas nie będzie. Może  za trzy tygodnie ?  Przepraszam .
- Moni nic się nie dzieje.  Zobaczymy co na to tata. Co tam u was?
- Po staremu.  Ale chyba musisz wiedzieć. Ze ostatnio ona przyszła do szkoły.
- Kto ?
- Aśka.
- O mój Boże !!
- Ona opowiada niestworzone rzeczy w szkole. Nadia ja nie wiem co się wydarzyło, ale to jest okropne to co ona mówi.
- Moni. To nie jest rozmowa na telefon. Jak przyjadę do was to wam to opowiem. A teraz muszę kończyć. Pa ! - rozłączyłam się i pobiegłam do domu.
- Tato!
- Jest u góry - odpowiedział mój brat.
- Aśka wróciła do szkoły. Monika mówiła, że opowiada całej szkole to co się wydarzyło, tylko że one nie wiedzą, bo im nie mówiłam. Boże Piotrek coś ty narobił. - widziałam, że poruszyło to nim tak samo jak mną.  Nie wiedziałam co miałam o tym wszystkim myśleć. Czy jeżeli ona opowie nie prawdę jeżeli ona będzie kłamać, żeby zabłysnąć przed całą szkołą czy moje przyjaciółki mi uwierzą, a nie jej. W końcu to ja musiałam uciekać z kraju bo nawet jeśli oczyścili go z zarzutów to i tak mogą mi nie uwierzyć. To wszystko jest strasznie popieprzone. Ale mam nadzieję, że to się wszystko skończy. Jeszcze to jutrzejsze spotkanie z tym nieznajomym chłopakiem. Eh w co ja się wpakowałam.
- Co ona takiego mówi?!
- Piotrek nie wiem co ona mówi. Monika tylko powiedziała, że jakieś niestworzone rzeczy. - w tym samym momencie przyszedł do mnie sms
-" Widzę, że uciekłaś. Boisz się, że tak czy siak prawda wyjdzie na jaw. Ludzie i tak gadają, że to był Piotrek, a jak tak gadają to tak musi być. I wiedz, że twoje przyjaciółeczki również dowiedzą się prawdy :) Asia" - przeczytałam  smsa na głos. Cała zbladłam
- Stary myślałam, że mamy to już za sobą. Boje się, że przez tą szmatę w końcu je stracę i zostanę sama.
- Nie jesteś sama masz nas !
- Nie ma nas! Nie widzisz tego ?! To wszystko jest jedna  wielka fikcja! Zaobserwuj sobie jak się mama  w stosunku do mnie zachowuje. Nie chce mi się już rozmawiać z tobą idę do pokoju.
- Nadia.... Nie chowaj się w pokoju.
- Spadaj.
Poszłam do pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi, położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać w poduszkę. Cały ten koszmar wraca. I prędko się nie skończy. Mam dość takiego życia, że wszystko się wali. Mam nadzieję, że  w końcu to się skończy.
" Nie wiem co się wydarzyło, ale wiedz, że wszyscy są za tobą. Aśka bardzo się panoszy z tym i z tego co słyszałam to opowiada milion różnych historii. Kochamy Cię Nadia !  - to była wiadomość od mojej grupy ze szkoły. Tak się cieszę, że oni mi wierzą.  Długo jeszcze leżałam na łóżku. Po kilku godzinach zeszłam na dół i zjadłam szybką kolację, wzięłam gorącą kąpiel i poszłam spać. 

czwartek, 29 listopada 2018

Czas...

Tydzień później.... 

W ostatnim czasie dużo się działo. Zdążyliśmy się przeprowadzić do Niemiec, a dokładnie do Dortmundu. Rodzice wynajęli mieszkanie po jakimś piłkarzu. Nie interesowało mnie to, kto tu wcześniej mieszkał. Chciałam się zaszyć w pokoju i nie wychodzić z niego. Wybrałam pokój na końcu korytarza, aby mieć jak najdalej od brata.  Nie mogę patrzeć na niego. Bardzo mnie męczy ta cała sytuacja. Nikt się do siebie nie odzywa. Każdy w ciszy wnosi swoje pudła. Kiedy wniosłam do pokoju ostatnie pudło zamknęłam za sobą drzwi i od razu zadzwoniłam do mojej  przyjaciółki.

-Cześć. 
- Cześć, jak się masz ? 
- Źle.  Tu jest tak obco. 
- Kochana nie martw się będzie dobrze. 
- Nie, nie będzie dobrze. Nikt do siebie się nie odzywa. Każdy milczy, tak jakby nic się nie stało. Ja chcę wrócić do Polski, do domu, do was. 
- Nadia postaraj się zrozumieć, że każdy to jakoś przeżywa. Nie martw się przecież twój ojciec sam powiedział, że wrócicie jak tylko się sprawa wyciszy. 
- No tak, ale on wynajął ten dom na 3 lata więc wątpię w to, że tak szybko wrócimy. 
- Serio? Nie wiedziałam. A w ogóle jak dom? 
- Duży i to bardzo.  Salon jest  ogromny, przejrzysty, ma duże okna z widokiem na podwórze, kuchnia jest nawet  dość duża i bardzo nowoczesna, zaraz jest jadalnia średniej wielkości, duży przedpokój gdzie jest duża szafa na kurtki, buty itp. A na górze są duże pokoje  chyba z 5 ja mam  na końcu pokój jak najdalej od nich.  A cały dom jest zrobiony na styl skandynawski. 
- Super! To chyba taki jak chciałaś mieć dom. 
- Kiedyś tak, ale to jak założę swoją rodzinę, a nie. 
- Nadia trochę się zaczynasz użalać. 
- Ciekawe co by było jakbyś ty się musiała wyprowadzić, bo ktoś tak narozrabiał, że musielibyście uciekać. 
- No dobra przepraszam. 
- Dobra muszę kończyć ktoś puka. Pa 
- Pa i trzymaj się tam i dzwoń do mnie jak najczęściej. 
- Jasne. Pa. 
Do pokoju wszedł mój ojciec.
- Kochanie z kim rozmawiałaś ?
- Z moją przyjaciółką. A co ?
- Nic kochanie, chodź na kolacje od paru dni nic nie jadłaś, a musisz coś zjeść.
- Nie dziękuje, nie jestem głodna.
- Nadia chudniesz w oczach proszę, cię nie bądź uparta tylko  zejdź na dół zjeść.
-  Tato...  Proszę cię.
- Córeczko... Chodź usiądź z nami, może skusisz się na coś. Przecież trzeba coś jeść..
 - Tatoooo... wirujesz.....
-  Nadia!!!!!

Ojciec Nadii 
Złapałem ją w ostatnim momencie i położyłem ją na łóżku i uniosłem jej nogi do góry żeby moja córeczka odzyskała przytomność. Ja wiem, że to co się dzieję wszystkich nas przerasta, ale najbardziej cierpi na tym ona, moja córeczka.
- Córeczko proszę cię ocknij się... - Stałem tam i czekałem jak się ocknie. Podszedłem do niej by móc  sprawdzić czy oddycha.
- Tatooo... -powiedziała słabym głosem.
- Boże córeczkoo...
- Co się stało ?
- Zasłabłaś. Musisz jeść inaczej będzie się tak działo. Leż proszę cię, ja ci przyniosę coś do picia i jedzenia.
 Było blisko od tego, żebym stracił moją córkę. Którą kocham i która jest moim oczkiem w głowie. Nie chcę nawet myśleć, że może odejść od nas. To był błąd ze pozwoliłem na to, aby opuścić kraj. Ale dla ich dobra musieliśmy to zrobić. Niedługo to zrozumie i będzie dobrze.
- Co tak długo ? Księżniczka nie zejdzie ?! - warknęła moja żona.
- Jeżeli cię to interesuje twoja córka zasłabła. - wziąłem talerz nałożyłem lazanię, którą zrobiła moja żona, szklankę z wodą i poszedłem do pokoju mojej córki. Wszedłem do pokoju, a na dużym łóżku leżała ona skulona i szlochała cicho do poduszki..
- Kochanie.. Siadaj musisz coś w końcu zjeść, ale na początku napij się coś.
- Dziękuje tatusiu.. Kocham cię - i wzięła ode mnie szklankę wody i upiła spory łyk. Po czym wręczyłem jej talerz z posiłkiem i zjadła cały z apetytem. Bardzo mnie to ucieszyło, że moja córeczka w końcu coś zjadła.
- Boże Nadia wszystko w porządku?! - Do pokoju wparowała moja żona przestraszona.
- Tak mamo wszystko już dobrze.
- Kochanie tak bardzo cię przepraszam.  - Zaskoczyła mnie moja żona tym, że przeprosiła Nadię. Nadia chyba też bo patrzy się na nią jakby Anioła zobaczyła.
- Mamo... - i obie rzuciły się w ramiona.  Mam nadzieję, że już wszystko się ułoży...


niedziela, 25 listopada 2018

Początek początku.

    Wszystko zaczęło się od pierwszego dnia w nowej szkole. Praktycznie wszystkie osoby były dla mnie obce. Stresowałam się bardzo tym dniem, lecz wiedziałam, że zaczynam od nowa czysta karta. Wraz ze mną szły jeszcze parę dziewczyn z poprzedniej szkoły lecz one nie znały mnie aż tak dobrze. Bardzo się z tego powodu cieszyłam. Nie musiałam się bać że coś komuś "obcemu" powiedzą  na mój temat. Wszystko szło zgodnie z planem. W sumie poznałam już parę osób ale to nie z mojego kierunku. Trochę mnie to smuciło ale to nic wiedziałam, że nadejdzie i ta chwila kiedy poznam kogoś nowego. I tak też się stało!! Poznałam dziewczyny i w sumie z nimi zaczęłam rozmawiać. Ucieszyłam się że kogoś poznałam i mogłam z nimi rozmawiać.
     Po pierwszym semestrze dowiedziałam się o czymś co mnie zawaliło z nóg.
-Ale jak to!? Ja się nigdzie nie wyprowadzam! Zostaje w Polsce!
-Uspokój się! Musimy to zrobić. To dla ciebie szansa i dla twojego brata.
- To przez niego musimy się wyprowadzić! On wszystko spartaczył! Zniszczył! W końcu mam tu swoich przyjaciół.! Ja się nigdzie stąd nie ruszam! Najwyżej zamieszkam z ciocią i wujkiem. Oni się zgodzą!
- Nadia!! Na litość boską nie ma opcji wyjeżdżamy! Jedziemy na rok góra dwa!
- Tak gówno prawda!? Poznam tam nowych przyjaciół i co zaś mam ich zostawić!!
- Nadia kochana zawsze będziesz mogła ich odwiedzać. Tak samo jak tych że szkoły.
-Ja mam to w dupie! Chcę tu zostać!!
-Przecież wiesz że nie możesz zostać! Nie jesteś jeszcze pełnoletnia i nie możesz sobie decydować. Więc nie masz wyjścia!!
-Nienawidzę was!!!
Moje życie zaś się zawala. A to wszystko przez mojego brata.
Wyprowadzam się za granicę!! Nienawidzę ich!! To wszystko przez tego mojego brata!!
-Jak to się wyprowadzasz?! - usłyszałam to pytanie od mojej przyjaciółki, która do mnie zadzwoniła zaraz po przeczytaniu mojej wiadomości.
-Nie mogę Ci teraz tego powiedzieć! Ale obiecuję, że wszystko Ci niedługo wyjaśnię. Ale bardzo źle się z tym czuję.
-Nika wiesz, że możesz na mnie liczyć. I jak tylko będziesz gotowa. Pamiętaj że zawsze możesz do mnie dzwonić o każdej porze dnia i nocy.
-Dziękuję kochana.
-A chociaż wiesz gdzie się przeprowadzacie?
-Gdzieś do Niemiec. Ale nie wiem kiedy. Ale wiedz, że jak tylko skończę 18 lat to wracam do Polski!
-Kochana zrobisz jak będziesz uważać, ale pamiętaj że tam może być lepiej niż tu.
-Ty robisz to specjalnie! Zamówiłaś się z moimi rodzicami?! Nie mów tak, jak mam was was zostawić?
-Nadia nie wiem co się u was dzieje, ale może to być szansa na poznanie kogoś. A może Ci się tam spodoba.
- I ty też przeciwko mnie?! PA!!
    Rzuciłam telefon na łóżko i sama zaczęłam głośno płakać. Dlaczego kiedy wszystko zaczęło się układać to po chwili wszystko się psuje i to przez niego. Przez ukochanego synka mamusi. To jego wina.
-Córeczko nie płacz. Wiem że Ci ciężko, ale wiedz że to niedługo będzie. Sprawa się wyciszy i wracamy od razu do Polski, do domu. Nie płacz. I postaraj się wybaczyć bratu.
-Tato ja go nienawidzę!
-Naduś kochana uspokój się. Każdy ma prawo do popełniania błędów.
-To co zrobił nazywasz błędem?! Wyjdź!
-Nadia.
-Tato proszę Cię wyjdź!
- Kochanie....
-Proszę cię tato zostaw mnie samą!
-Dobrze córeczko.
     Dostawałam multum wiadomości od znajomych. Że chcą się spotkać. Ale ja nie miałam ochoty.
"Kochani, wybaczcie ja nie dam rady. Następnym razem :*"
Udawanym uśmiechem odpisałam im. Włączyłam telefon i zajęłam się odrabianiem lekcji. Może dziwne, ale chcę na chwilę o wszystkim zapomnieć. 
      Nie wiem kiedy minęło już kilka godzin po całej tej sytuacji. Wyszłam z pokoju rodzice siedzieli w salonie i rozmawiali, a mój brat siedział jak zwykle w pokoju grał. Zeszłam po cichu na dół nie chciałam usłyszeć o czym oni rozmawiali, ale byłam jednak za blisko żeby ich nie usłyszeć.
-Ona bardzo to przeżywa. Może po prostu jedz z nim a ja z nią zostanę tu.
-Jak ty sobie to wyobrażasz? Ona ma nami rządzić?
- Posłuchaj jej też jest ciężko. Kiedy z nią nawet rozmawiałaś. Wszystko toczy się teraz wokół niego, a kiedy z nią porozmawiałaś jak się ona czuje w tej sytuacji? Myślisz że ona nie przeżywa tego co się dzieje? Oczywiście że tak. Przeżywa i też cierpi. Więc musisz ją też zrozumieć.
Wzruszyłam się jak tata stanął po mojej stronie a nie tylko po jego. Ciężko w to uwierzyć ale kocham go jak cholera.

Rozdział 3. Ciężkie powroty

Dwa tygodnie później... Od tego spotkania minęły dwa tygodnie. Marco przygotował niezapomniane popołudnie. Przez ten czas nie myślał...